
Podeszwa jest gruba, twarda i nie elastyczna. Ich celem jest zapewnienie niestabilności, przez co chodzenia staje się trudniejsze i trzeba napiąć dodatkowo mięśnie nóg i pośladków żeby utrzymać równowagę. Są dobre do spacerów, ale nie do biegania... Ale oczywiście ja głupia jeszcze wtedy nie zdawałam sobie z tego sprawy <facepalm>
I tę niewiedzę przypłaciłam silnym nadwyrężeniem mięśnia (Przynajmniej tak mi się wydaję... Nie mogę iść do lekarza, bo nie mam numeru ID, nie mam go bo coś tam coś tam i robi się wielki wężyk. Jedyne co mi pozostaje to jeszcze trochę poczekać). Na razie pozostają mi zwykłe ćwiczenia w domu na wybrane partie mięśniowe i nic więcej.
Nie tylko to poszło nie tak jak planowałam:
- 6 posiłków dziennie?! Doprawdy?! Ledwo się wyrabiam z 4 i to jeszcze w nie równych odstępach czasowych.
- Zero słodyczy... Wystarczy, że Nutella pojawi się w lodówce, albo Toffifee na półce... Ale tak, tak zero słodyczy.
- Codzienny trening Ewy Chodakowskiej... Moje lenistwo wygrało.
Co dziwne, mimo, że tyle obietnic danych sobie złamałam to centymetry lecą z bioder i talii, tak więc jeszcze nie jest, aż tak źle. To wszystko da się jeszcze naprawić :D



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz