piątek, 24 sierpnia 2012

Pierwszy tydzień w szkole

               W poniedziałek zaczął się rok szkolny. Nie ma to jak (znowu) wstawać wcześnie rano, być śpiącym cały tydzień (oprócz weekendów), uczyć się, poznawać nową klase... Po prostu świetnie -.-
              Jednak pierwszego dnia stres szybko zastąpił uczucie znużenia. Idąc te 45 minut do szkoły w mojej głowie pojawiło się już 1000 myśli na temat Fana Gymnas. Gdy weszłam na teren szkoły ogarnęło mnie jeszcze większe przerażenie... Na placu stali wszyscy uczniowie w dużych grupach, w każdej mówili w innym języku. Próbowałam nawiązać jakiś kontakt, ale nie było to proste. Mało kto mówił po angielsku i nikt nie wiedział gdzie jest biblioteka (w której miało się odbyć zebranie klasy zapoznawczej). Na szczęście jakimś cudem trafiłam ;)
               Już pierwszego dnia byliśmy oprowadzani po szkole i pisaliśmy testy językowe, które miały przybliżyć nauczycielom nasz poziom jezyka norweskiego...
               W klasie jest 12 osób. W przedziale wiekowym 16 - 20. Są to osoby z Litwy, Polski, Wietnamu, Tajlandii, a nawet Etiopii. Nie mogę więc narzekać na brak zróżnicowania. Od razu pojawił się problem... Gdy ktoś potrafi troche mówić po norwesku to nie umie nic powiedzieć po angielsku i na odwrót. Niestety nauczyciele nie potrafią tego zrozumieć i albo mówią cały czas po angielsku, albo po norwesku, tak czy inaczej połowa klasy zawsze nic nie rozume.
         
               Rzeczy, które różnią polską szkołę od norweskiej:
  • W mojej szkole nie używa się dzwonka. To nauczyciel decyduje kiedy lekcja się kończy. (Uczeń nie zawsze jest stratny. Ostatnio mieliśmy mieć 2 godziny przyrody. Po 45 minutach Jon powiedział klasie, że wszystko co miał do powiedzenia już powiedział, a materiał zaczniemy na następnych zajęciach. W ten sposób skrócił swoją lekcję o ponad 45 minut...)
  • Szkoła pomaga uczniom w nauce jak tylko potrafii. Uczeń ma prawo dostać comiesięczne stypendium jeżeli się o nie upomni. Mało tego pieniądze są przelewane na konto, lecz nie może być to konto rodziców. Są to pieniądze tylko i wyłącznie twoje i to ty masz nimi zarządzać. Rodzice mogą tylko i wyłącznie sprawdzać stan twojego konta. 
  • Uczniowi wręczany jest laptop ze szkoły. Jego koszt to 800 kr. Oczywiście całkowicie pokrywa to stypendium, więc to tak jakby był dawany za darmo (tylko na okres uczenia się w danej szkole. Później możesz go wykupić za niską cenę albo oddać). Komputer można albo trzymać w szkole, albo zabierać do domu.
  • W każdej klasie znajdują się szafki dla uczniów. W niektórych Polskich szkołach również one są, ale nie jest to standart.
  • Młodzież nie jest zamykana w szkole. Każdy nauczyciel ma prawo decydować jak ma wyglądać jego lekcja. Dziś na norweskim pani zdecdowała, że pójdziemy na spacer (nie potrzebne były żadne zgody od rodziców, ani nic w tym stylu). Przerwy są 15 minutowe oraz jedna pół godzinna co 2 lekcje.  Podczas przerw można wychodzić poza teren szkoły.
  • Duży nacisk jest położony na sport oraz integrację. Lekcje nie raz są przerywane bo zawody klas odbywają się na boisku. Jest to dobry sposób na odpoczynek pomiędzy lekcjami oraz jest to wszystkim znane miłe uczucie gdy przepada jakaś lekcja ;)
  • Uczniowie uczą się przede wszystkim tego co jest nie zbędne i co może się przydać w życiu. Problem w Polsce tkwi w tym, że edukacja ma bardzo wysoki poziom, lecz co z tego? Ludzie wykształceni z reguły są również bardzo ambitni, więc w poszukiwaniu dobrej pracy wyjeżdzają za granicę. Na razie mam 6 przedmiotów: wos, angielski, norweski, matematyka, przyroda, wf. Wszystkie są na bardzo niskim poziomie ponieważ do jednej klasy chodzą ludzie z różnych państw i nauczyciele chcą w jakiś sposób sprawdzić wiedzę klasy. Jestem nieco zażenowana tą edukacją, ale mam nadzieje, że w normalnej klasie (do której mam nadzieję pójdę za rok) będzie już na w miare wysokim poziomie.

               Na szczęście pierwszy tydzień w szkole mam już za sobą, więc od teraz może być już tylko lepiej ;)

7 komentarzy:

  1. matko kochana, chcę do Norwegii. Teraz, już, natychmiast. I jakoś przeżyję ten brak dobrych facecików na każdym kroku.

    To co, załapię się jakoś? *__*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz... Tak sie zaczęłam rozglądać po szkole i dobry facet (czt. około 50) się znajdzie ;D

      Pewnie, że się załapiesz! Przybywaj ;p

      Usuń
    2. hmmm...po dłuższym namyśle mimo tej zachęcającej pięćdziesiątki, zostanę chyba przy moim lubym :D
      Ale wiesz, będę Cię tutaj wspierać w wyrywaniu, także działaj tam!

      Usuń
    3. OOO.... Nie wiedziałam, że masz "lubego" :D

      Usuń
  2. widzisz Pamelcia, nawet Monika umie czasem czymś zaskoczyć :D

    OdpowiedzUsuń
  3. trzymaj się Pamelcia, bajer : DD

    OdpowiedzUsuń